Październik 2019

Ostatnio ominęliśmy kilka comiesięcznych refleksji, ale za to dobrze wypoczęliśmy w czasie wakacji. To jest nasz pierwszy październik, którego nie spędzamy we Francji, odkąd pracujemy dla sprawy procesu kanonizacyjnego Elżbiety. Modlimy się nadal, by Bóg objawił Swą wolę. Będzie mi brakowało możliwości modlitwy przy grobie Elżbiety. Często modląc się za jej wstawiennictwem wyobrażam sobie siebie stojącą przy jej grobie i rozważającą słowa na nim wyryte – „In Cruce Vita” („W Krzyżu jest Życie”). Szczególnie myślę o nich teraz, gdyż ja sama i wielu spośród naszych bliskich współpracowników przeżywa poważne problemy zdrowotne. Elżbieta często pisała o jednoczeniu się z Chrystusem we wszystkich jej cierpieniach, zwłaszcza fizycznych. Ostatnio korzystam z jej tekstów w moich własnych modlitwach i dzielę się nimi z Wami w październikowej refleksji.

9 stycznia 1914
Sześć miesięcy cierpienia: bolesne cierpienie ciała, cierpienie duszy, niedostatki wszelkiego rodzaju, wielki ból i upokorzenie. Ach, tak długo, póki jest to Boża odpowiedź dla mnie – czyż nie jest tak, Panie? I póki żadno z moich cierpień nie jest stracone! Silniejsze niż moje nieudolne działanie, silniejsze niż moja niedoskonała modlitwa, niech dosięgnie Twojego serca i stanie się najskuteczniejszą formą błagania. Nie zwlekaj; usłysz, mój Boże, te pragnienia, które tak dobrze znasz. Obdarz wspaniałym, chrześcijańskim szczęściem moich najukochańszych młodych ludzi i uczyń ich wszystkich świętymi. Jak najszybciej ukończ ich wewnętrzne nawrócenie i głębokie uświęcenie, którego tak pragnę. Zjednocz z moją duszą dusze wszystkich, których tak kocham, tego, którego kocham najbardziej, i zakończ to duchowe odosobnienie, które tak mi ciąży. I mnie również uświęć poprzez to cierpienie; przenieś mnie blisko Twego serca i naucz mnie kochać i służyć Ci coraz lepiej.
Postanawiam (prosząc o Twą łaskę) w przyszłości nie poddawać się już mym upadkom i godzinom intensywnego bólu, być zawsze łagodną, skromną i pełną miłości.
Dopomóż mi, drogi Zbawco.

Lipiec 2019: France Roseau

Zaczęło się lato, a razem z nim wakacje, zasłużony odpoczynek oraz okazja do spotkań w gronie rodzinnym lub zawarcia nowych znajomości. Niektóre ze spotkanych osób wydadzą nam się bliskie – poprzez wiarę, poglądy, miłość… Inne, wręcz przeciwnie, dalekie – i nam, i Kościołowi. Z tego punktu widzenia, kilka myśli Elżbiety przykuwa moją uwagę:

W Zeszycie postanowień*, na stronie 115: „Okażmy odrobinę wyrozumiałości (…) wobec przedziwnej powierzchowności w sposobie myślenia tylu ludzi (…) Starajmy się mówić ich językiem (…) Czyż Bóg nie tak działa względem nas?”

I na stronie 223: „Niekoniecznie dusze, które z pozoru są najbardziej zniszczone, są najmniej wrażliwe na działanie Bożego Słowa. Wystarczy iskra, by z uschłego drzewa rozniecił się wielki płomień.”

Spróbujmy w czasie tych letnich miesięcy być dla innych tym małym płomieniem w Bożych rękach.

Jaki jest na to najlepszy sposób? Naprowadza nas na niego myśl ze strony 225: w każdych okolicznościach trzeba nam się usunąć w cień, poprzez modlitwę, by pozostawić miejsce Bogu: „Mając Boga w sobie, z pewnością wykonujemy Jego dzieło, albo raczej On sam działa przez nas i lepiej od nas.” Czego życzę każdemu i każdej z nas na te letnie miesiące… Pięknych spotkań i dobrego odpoczynku Wam wszystkim!

(* cytaty pochodzą z francuskiej publikacji Cahier de résolutions)

*************

France Roseau (de GOUVELLO) urodziła się w Berlinie w rodzinie ośmiorga rodzeństwa, w której ojciec był oficerem. Po wielu przeprowadzkach między Francją i Niemcami rodzina osiedliła się w okolicach Paryża. Po 20 latach kariery w zawodzie inżyniera, obecnie jest nauczycielem fizyki i chemii w szkołach katolickich w regionie paryskim. Od 27 lat jest żoną Jean-Luc Roseau. Mają piątkę dzieci. Oboje związani są duchowo z opactwem benedyktyńskim Notre-Dame de Randol. To dzięki jednemu z tamtejszych zakonników France poznała życie Elżbiety poprzez lekturę książki Bernadette Chovelon. France mieszka w pobliżu obecnego miejsca pochówku Elżbiety; zamieściła na nim tabliczkę, by było bardziej widoczne i odwiedza je regularnie.

 

Czerwiec 2019: Joe MacNeil

Miłość jest wszystkim

Kiedy razem z Jennifer szukaliśmy cytatu Elżbiety Leseur, którego moglibyśmy użyć na pierwszej projektowanej przez nas kartce modlitewnej, wybraliśmy następujący:

Myślenie jest dobre;

Modlitwa jest lepsza;

Miłość jest wszystkim.

Ten cytat pozostał moim ulubionym. Zastanawiając się nad nim przez ostatnie kilka lat, doszedłem do wniosku, że pod jego zwięzłą formą przypominającą Haiku, kryje się pełen obraz duchowego rozwoju Elżbiety, w całym jego pięknie i złożoności.

Z tego, co wiemy Elżbieta dorastała w typowym katolickim domu. W jej dziecięcych wpisach do pamiętnika odkrywamy duchową głębię wybiegającą daleko poza jej wiek. Jednak jako mężatka, otoczona intelektualną społecznością nieprzychylną Kościołowi, również i ona zaczęła tracić wiarę. Pozbawiona wsparcia, uległa wpływom. Felix wiedział, że Elżbieta była niezwykle mądrą kobietą. Uparcie odwoływał się do jej inteligencji, starając się „wyzwolić” ją z wiary.

Myślenie jest dobre

Tymczasem to własnie dzięki intelektualnemu rygorowi Elżbieta odzyskała wiarę. Jak napisała we wstępie do swojego drugiego dziennika: wtedy powolne, ciche działanie Opatrzności we mnie i cudowny proces wewnętrznego nawrócenianiekiedy przez środki, które powinny spowodować utratę wiary…*

Ubolewam nad faktem, że nigdy nie napisała więcej na ten temat, ponieważ „racjonalność” współczesnego społeczeństwa, dążąca do odciągnięcia nas od Boga, wydaje się silniejsza niż kiedykolwiek. Mimo to ponowne otwarcie serca Elżbiety na łaskę poprzez czytanie i naukę daje mi (i wyobrażam sobie, że każdemu, kto kiedykolwiek został poruszony jej tekstami) siłę do wytrwania w rozpowszechnianiu jej przesłania. Słowa mają znaczenie.

Modlitwa jest lepsza

Gdy ktoś raz przyjął Boga w swoim sercu, siła Jego łaski zakorzenia się i prowadzi do miejsc, do których inteligencja nigdy nie mogłaby go zabrać. Elżbieta wspomina wspaniałe popołudnie w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie w kwietniu 1903 r., mówiąc:

Te chwile były dogłębnie i duchowo przepełnione szczęściem. Czułam żywą obecność Chrystusa, samego Boga, przekazującego nieopisaną miłość. Przemówił do mnie, a wtedy nieskończone miłosierdzie Zbawiciela natychmiast mnie przeniknęło. To działanie Boga nigdy nie zostanie zatarte. Zwycięski Chrystus, odwieczne Słowo, który jako osoba ludzka cierpiał i kochał, jedyny żyjący Bóg posiadł moją duszę na całą wieczność w tej niezapomnianej chwili.*

Tak umocniona, oddała całe swoje życie Bogu, chętnie przyjmując wyzwania, próby i zmagania życia spędzonego na rozeznawaniu wezwań Opatrzności.

Miłość jest wszystkim

Całkowite poddanie się woli Bożej jest ogromnym krokiem wiary, do którego dąży większość z nas, ale nigdy w pełni nie osiągnie. Lecz dla Elżbiety akt poddania się był wstępem do czegoś więcej: do oddania się. Napisała w pewnym momencie: wczoraj rano przyjęłam Komunię przepełniona pokojem i oddaniem się Bogu. Czułam, że Jezus naprawdę żyje we mnie…*

Podczas gdy te dwa słowa poddania się i oddania się są ściśle powiązane w tym duchowym kontekście, poddanie się oznacza spokojniejszą, bierną akceptację, podczas gdy oddanie się przywołuje pełne zaangażowanie i uczestnictwo. Można zauważyć, że w przekładzie pism Elżbiety s. Janet Ruffing używa „poddania się” tylko trzynaście razy, podczas gdy „oddanie się” jest zastosowane trzydzieści razy, aby wyrazić gorliwe i pełne zaangażowanie Elżbiety w wolę Boga.

Abyśmy nie tracili nadziei w naszej własnej wędrówce, zakończę stwierdzeniem, że we wszystkich pismach Elżbiety terminy poddania sięoddania się występują znacznie częściej (79%) w ciągu ostatnich trzech lat jej życia. Jej droga wiary, od intelektu do modlitewnej akceptacji i aż do całkowitego oddania się, uchwycona tak pięknie w jej dziennikach, wciąż pomaga oświetlić ścieżkę, na którą wszyscy jesteśmy zaproszeni.

***********************************************************************************

Joe MacNeil jest profesorem chemii w Chatham University, skarbnikiem Kręgu Przyjaciół Elżbiety Leseur (The Elisabeth Leseur Circle of Friends) oraz kochającym mężem Jennifer.

*Wszystkie cytaty i analizy pochodzą z tłumaczenia s. Janet K. Ruffing, Elisabeth Leseur: Selected Writings (Classics of Western Spirituality) Kindle Edition.

Maj 2019: Ks. Ben Syberg

Ks. Ben Syberg jest kapłanem Archidiecezji Indianapolis. Pełni funkcję proboszcza w parafii św. Wawrzyńca w Lawrenceburg w stanie Indiana. Tego lata będzie obchodził piąty rok kapłaństwa. Chciałby być świętym, ale nie zawsze wie jak.

Jego ulubiony cytat z Elżbiety: „Nie mogę ulec ogromnej tęsknocie za odosobnieniem i samotnością pomimo mojego nieutulonego żalu i naturalnej niechęci, jaką odczuwam do powierzchowności” (wpis do Dziennika z 17 października 1905 r.)

********************

Odkryłem Elżbietę w czasie, kiedy z całą pewnością najbardziej jej potrzebowałem. Na piątym roku seminarium Bóg dał mi poznać tą wspaniałą kobietę – skarbnicę inspiracji i jasnego zrozumienia istoty rzeczy. Kiedy kilka lat później głosiłem rekolekcje dla 60 kobiet z Kościoła katolickiego, uświadomiłem sobie, ile jej zawdzięczam. Jako młody kapłan, z niespełna dwuletnim stażem, odkryłem ją na nowo. Chciałbym poznawać ją coraz głębiej. Nigdy mnie nie zawiodła.

Elżbieta jest moim punktem odniesienia. Sprowadza mnie na właściwą drogę. Tak, dużo nie trzeba, żeby wytrącić mnie z równowagi. Weźmy na przykład świat. Nieraz wydaje mi się zbyt nowoczesny, zbyt ruchliwy, zbyt szybki i zbyt oświecony. Wtedy przypominam sobie, że Elżbieta żyła w samym środku laickiej Francji. Jest świętą, a przecież urodziła się zaledwie 60 lat po Rewolucji Francuskiej. Lub też, gdy wydaje mi się, że moje najszczersze wysiłki idą na marne, że niczego nie zmieniają, że to co robię, nie ma znaczenia – przypominam sobie, że przecież Feliks został księdzem dopiero po jej śmierci. Kto mógłby mieć więcej powodów, żeby się poddać i jeszcze więcej powodów, by wychwalać Bożą cierpliwość!

Kiedy osiągam sukcesy, opływam w dary i talenty, czuję się na szczycie możliwości i mam wszystko pod kontrolą, przypominam sobie całe mnóstwo rozważań Elżbiety na temat cierpienia i krzyża. Ona rozumiała, co naprawdę się liczy. Z kolei gdy czuję się przygnieciony krzyżem, chorobą, słabością, życiowymi pułapkami, wydobywam z pamięci jej radość. Nawet kiedy dopada mnie przygnębienie i mam sobie to za złe, przypominam sobie, że ona też odczuwała w swoim życiu ten rodzaj smutku. Znała uczucie głębokiej pustki. Przygnębienie nie powoduje więc, że jest się skazanym na porażkę.

Kiedy myślę, że nie mam czasu dla rodziny, przypominam sobie jak wielką miłością obdarzała dzieci swojego rodzeństwa. Rodzina była dla niej zawsze najważniejsza. Kiedy przyglądam się naszemu państwu i kulturze, gdy chcę uciąć wszelkie więzy i uciec stąd jak najdalej, przypominam sobie jej miłość do Ojczyzny. Była Francuzką do szpiku kości. A kiedy myślę, że w życiu nie ma miejsca na humor, wygodę i drobne przyjemności sprawiające radość, przypominam sobie, że Elżbieta sobie na nie pozwalała. Więc i ja mogę!

Tak, ona zawsze wprowadza mnie na wąską ścieżkę. Tą, którą idzie niewielu, a która jest tuż przede mną. Dziękuję Bogu, że Elżbieta cały czas wskazuje mi drogę.

 

Kwiecień 2019: Karen Feitl i Jennifer MacNeil

Kilka tygodni temu pewna kobieta z Francji dała nam znać, że w kilku francuskich miastach powstają małe grupy kobiet, w których, jednocząc się w przyjaźni, modlą się za wstawiennictwem Elżbiety. Proszą ją o pomoc dla małżeństw, które są w sytuacji podobnej do małżeństwa Elżbiety i Feliksa, tzn. w których jedno z małżonków jest niewierzące. Przedstawiają również prośby bardziej ogólne, w intencji ich rodzin lub problemów zdrowotnych. Przekazałam tą wiadomość Karen Feitl (osobie, która aktywnie wspiera nas w USA) i razem szukaliśmy sposobu, w jaki moglibyśmy się z nimi jednoczyć pomimo odległości. Postanowiliśmy zapytać członków naszej grupy na Facebooku czy nie chcieliby dołączyć do wspólnej modlitwy różańcowej w piątki w intencji procesu kanonizacyjnego Elżbiety, silnych małżeństw i rodzin. Miałyśmy bardzo pozytywne odpowiedzi z różnych stron świata. (Jeśli chcielibyście dołączyć, a jeszcze nie znaleźliście nas na Facebooku, wpiszcie „Friends of Servant of God Elisabeth Leseur”.)

Proponując wspólny różaniec, nie znałam zbyt wielu myśli Elżbiety odnośnie Matki Bożej. Znam na pamięć wiele jej cytatów na temat cierpienia, jednoczenia się z Chrystusem, ale znalezienie czegokolwiek w związku z Matką Bożą było dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Przypomniały mi się jej wyprawy do Lourdes i znalazłam ten piękny akapit z listu napisanego po podróży do s.Goby. Podoba mi się bardzo fakt, że Elżbieta widzi się w relacji z Maryją jako córka.

30 czerwca 1912

Droga Siostro i przyjaciółko,

podczas naszego pobytu w Lourdes mogłam wysłać Ci jedynie kilka zdań, ale byłaś ciągle obecna w mojej pamięci. Zabrałam Cię ze sobą do groty, blisko naszego Pana i do moich Komunii Świętych, wszędzie, gdzie się modliłam, a jak dobrze wiesz, w Lourdes modli się wszędzie. Jakież chwile pocieszenia spędziłam w tym przepełnionym pokojem maryjnym miejscu – niezapomniany czas, który pozostawia ślad w życiu na zawsze. Wydaje mi się, że bardziej nawet kocham Najświętszą Pannę jako jej córka, tak, że pragnę jeszcze bardziej służyć dobremu Bogu. Odkrywam też w sobie większą zażyłość z biednymi i chorymi, których On tak kocha, oraz większą chęć działania na rzecz duchowego dobra bliźnich poprzez cierpienie lub czyny, według Bożej woli…